Rzyg
Dawno nie było tak kiepsko, dawno nie było tak prozaicznych powodów ku temu.
Nie znajduję źródła siły. Wiem, czym może ono być. W końcu jestem tylko samcem.
"Tu się, kurwa, coś wydarzy".
Ćma postanawia umrzeć
Nie sądziłem, że można przeżyć tyle nowych rzeczy w przeciągu dwóch tygodni.
- Pierwszy raz uznałem, że jestem nieszczęśliwym człowiekiem. Akurat patrzyłem, jak M. buja się na krześle, na tle zwisającej żarówki, jak koszmarnie pijany P. serwuje nam kolejne żałosne sytuacje, a jego A. tuli go i zlizuje z niego każdy grzech. Wtapiałem się w fotel, byłem patetycznie samotny.
- Pierwszy raz poczułem poezję. Zawdzięczam to Jimowi Morrisonowi i narkotykom. Odkryłem, że jestem pyłem, że najprawdopodobniej nic już nigdy nie stworzę. Zobaczyłem poetę-mesjasza i zmarniałem.
- Pierwszy raz przeżyłem emocjonalną pustkę. Nie czułem zupełnie nic. Widziałem jak świat, w którym pragnąłem żyć przez ostatnie miesiące, jest demolowany przez jego głównego mieszkańca. Na drugi dzień główny mieszkaniec bardzo żałował i przepraszał mnie na okrągło, całując po dłoniach. I też nie czułem nic.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni nazbierałem znacznie więcej "ciekawostek", lecz ciężko mi je teraz sobie przypomnieć. Życie to koszmar z wątkami humorystycznymi.
Stab me till I cum
Ewidentnie, właśnie w trakcie, zadźgaj.